wtorek, 25 stycznia 2011

tak zmierzam krótko, kocham stać bez ruchu... myślę jak ludzie dodają tyle kłamstw do uczuć...

ogólne przemyślenia podczas "wczorajszego" dnia to śmierć. jeśli tylko miałam okazję posiedzieć sama w ciszy, to myślałam tylko o tym. sama nie wiem dlaczego. myślałam nad tym, ile jestem warta, skoro ciągle czuję się wykorzystywana i robiona w chuja. chyba nie ma już takiej osoby na świecie która byłaby dla mnie tą najważniejszą. ostatnio lubię bawić się w "co by było gdyby". i ku mojemu zdziwieniu, w co by było gdyby, nie pojawia się piękny dzień, wspaniały ogródek, piknik ze znajomymi, zabwa i śmiech. tylko chaos, roztargnienie, żal, kompletne nie ogarnięcie, jakiś smutek, może i nawet śmierć.
miałam tylko jedną osobę z którą rozmawiałam o śmierci. kupowałyśmy wtedy nasze ulubione ciasteczka, wode i siadałyśmy na trybunach w te gorące, słoneczne, wakacyjne dni. było mi dobrze, nawet kiedy naszym głównym tematem była śmierć. a teraz jej nie ma. czuję się jakby nie żyła. jej cząstka, uwielbiana przeze mnie, umarła, roztopiła się, zniknęła gdzieś w powietrzu. a ja zastanawiam się co mam z tym zrobić, i czy w ogóle mam coś z tym zrobić...

caaaaaały dzień zleciał mi na sezonie "Gotowych na wszystko" <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz